Polskie FSO 1500
W takich trudnych warunkach powstawały pomysły na realizację nowych pojazdów. Nowych nie znaczyło innowacyjnych, przecież każdy z nich rodził się już istniejących. Np. Warszawa na bazie GAZa M20, z Warszawy narodziła się rodzina pojazdów dostawczych Żuk. Przypadków podobnych do tego jest o wiele więcej. Z tego nie mogło wyniknąć nic dobrego. Pojazdy te były po prostu wadliwe. W końcu adaptacja części takich jak tylni most czy też wał napędowy z samochodu osobowego do samochodu użytkowego nie może być prosta. O wiele bardziej trudniejsza okazywała się eksploatacja takich samochodów. Części po prostu nie wytrzymywały takich obciążeń. Mimo to pojazdy z naszych fabryk sumiennie i cierpliwie pełniły służbę w policji, firmach oraz u tzw. "prywaciarzy". Gdyby tylko nasi inżynierowie znaleźli się w bardziej sprzyjających warunkach to w obecnych czasach polski przemysł samochodowy mógłby odnosić spektakularne sukcesy. Realia były jednak inne. Po prostu nasz kraj nie był miejscem na nowe pomysły.
W końcu nastąpił przełom. ZSRR zgodził się na wykupienie licencji na produkcję samochodu z Włoch. W ten sposób narodził się Fiat 125p - w bólach, ale i z wielką radością i przy aplauzie ówczesnych dygnitarzy. Dokładnie 28 listopada 1967 roku w warszawskiej FSO zaczęła się nowa era dla polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Był to wielki przełom techniczny. Konstrukcja nie była najnowocześniejsza, ale i tak przewyższała wszystkie pozostałe, obecne wówczas na giełdzie. Niestety, silnik jaki instalowano pochodził z poprzedniego modelu. Nie był skuteczny, a co więcej nie był podatny na modyfikacje. Mimo wszystko grupa specjalistów w Zakładzie Doświadczalnym OBRSO robiła co mogła. po jakimś czasie Fiat 125p, na samym początku swojej drogi zdobył w podczas rajdu Monte Carlo w 1972 I miejsce w swojej klasie. Kolejnym, niebywałym wyczynem było również zdobycie I miejsca w swojej klasie podczas rajdu Akropolis (1973). Wówczas na 113 startujących załóg do mety dotarły tylko 13! Z całą pewnością był to sukces. Taksówkarze określali je nawet mianem "najtrwalszych samochodów". Osobiście nie zgadzałbym się z tym zdaniem, jednak jest w nim nieco prawdy, co potwierdzają sukcesy na arenie międzynarodowej.
Po pewnym czasie musiał zmienić swoją nazwę. Tak oto powstał FSO 1500. Powoli jego błyszczące chromowane części musiały zniknąć. Na ich miejsce pojawiły się o wiele mniej atrakcyjne - plastykowe. Rzecz w pełni naturalna, gdyż "Duży Fiat" musiał się przede wszystkim sprzedać, a dopiero potem sprostać wymaganiom stawianym w konkursach piękności. Ekonomia brała górę. Mimo upływu wielu lat, wciąż znajdują się takie osoby, które poświęcają im sporo uwagi. Pomimo ich wielu wad są w stanie przywrócić im dawną świetność. Bo polskie samochody mają swoje piękno. Ja również zaliczam się do grona tych osób. Jazda Fiatem 125p potrafi cieszyć, a podróże zawsze mają swój klimat. Atmosfera tamtych lat, bo "Kwiaty we włosach" Czerwonych gitar nigdzie nie brzmią tak dobrze, jak podczas jazdy tym samochodem.
Obecnie tzw. DF ("deef", Duży Fiat) ma już ponad 40 lat… Czas, w jakim zniknęły z polskich ulic, był bardzo krótki. Wówczas Polacy masowo zamienili "Maluchy", Polonezy i Duże Fiaty się na auta innych producentów, takich jak BMW, Volkswagen, Mercedes czy też Audi. Fiat 125p, czy też "Kredens" zagrał wiele ważnych ról w filmach, np. w polskim serialu "Zmiennicy". Ma też spory udział w w życiu wielu osób. Jak mówi reklama Fiata… "On też jest częścią naszej historii".
Bartek